|
Napisał Administrator
|
|
Thursday, 08 June 2006 |
Robert Nozick
Radykalny liberalizm domaga się, aby podstawą prawa była umowa między ludźmi, a nie nakazy urzędników, czy ogólnie aparatu władzy. Problem tkwi w tym, że przy słabości natury ludzkiej i zdecydowanej przewadze osobników nieuczciwych i zdeterminowanych w dążeniu do zdobycia pieniędzy nad spokojnymi i uczciwymi, wynika stąd wiele niesprawiedliwości. Działałoby to pewnie dobrze gdyby wszyscy ludzie znali dokładnie swoje prawa i przywileje (czyli gdyby wszyscy byli absolwentami wydziału prawa), gdyby wszyscy umieli dobrze szacować efekty poczynań w sferze ekonomii (czyli najlepiej gdyby mieli wykształcenie ekonomiczne), byli odporni na manipulację (najlepiej jakby studiowali socjologię i techniki oddziaływania na psychikę) itd. Faktem jest, że prawo powstało jako potrzeba obrony słabszych przed silniejszymi. I dotyczy to nie tylko problemów ataku fizycznego - groźby pobicia, czy śmierci, ale także słabości w zakresie umiejętności oceny realiów, czy przepisów prawa. W przeciwnym wypadku grozi nam "zbójectwo" nowego rodzaju - wyzysk zwykłych ludzi przez wyzutych z sumienia cwaniaków. Dlatego w w wielu sytuacjach należałoby podeptać nawet pewne liberalne "świętości" w stylu: prawo własności (jak gość kradł i przejmował cudzą własność za bezcen, to o owo prawo się nie pytał, a teraz gdy już "ma", to jego własność robi się "święta"), prawo do zawierania umów, wolność ustalania cen itp...
|
|
Ostatnia aktualizacja ( Thursday, 08 June 2006 )
|